SZKOLNE PRZEDSTAWIENIA TEATRALNE - nauka przez zabawę.

Szkolne kółko teatralne kształtuje i wzbogaca osobowoœæ m³odego cz³owieka, pe³ni znacz¹c¹ rolê edukacyjn¹. Warunkiem powodzenia w pracy nad przygotowaniem przedstawienia w szkolnych warunkach jest :

Praca z grup¹ musi byæ roz³o¿ona w czasie. Nie mo¿na zak³adaæ, ¿e uczestnicy naszych zajêæ to urodzeni aktorzy. Niekiedy s¹ to urodzeni komedianci albo onieœmieleni oratorzy, czêsto trzeba poskromiæ z³oœliwy temperament wobec kolegi . To trudna, ale wdziêczna forma pracy z uczniami.

Wstêpny etap pracy z grup¹ teatraln¹ obejmuje (podajê za B. Broszkiewicz):
1 - Przygotowanie aparatu mowy - æwiczenia dykcyjne i z zakresu kultury ¿ywego s³owa.
2 - Usprawnienie mo¿liwoœci g³osu i poprawienie jego sprawnoœci - æwiczenia oddechowe i impostacyjne.
3 - Przygotowanie cia³a i rozwój jego ekspresji - æwiczenia ruchowe, mimiczne, pantomimiczne, plastyka ruchu, æwiczenia rozwijaj¹ce rozumienie ruchu.
4 - Wyrobienie umiejêtnoœci dostrzegania istoty zjawisk
i jej artykulacji za pomoc¹ form metafizycznych - æwiczenia rozwijaj¹ce wyobraŸniê, æwiczenia z wykorzystaniem lalek i teatru przedmiotu.
5 - Wyrobienie umiejêtnoœci wyra¿ania uczuæ i nastrojów. - æwiczenia ekspresyjne, elementarne zadania aktorskie.
6 -
Rozbudzanie wyobraŸni opartej na skojarzeniach - np. gry dramowe, sytuacyjne.

Nastêpny etap to:
1 - Æwiczenia w g³oœnym czytaniu i recytowaniu z pamiêci (to nie mo¿e byæ pierwsze i jedyne æwiczenie, jakie proponujemy naszym
uczniom).
2 - Kszta³cenie wokalne i œpiewanie piosenek (co nie jest koniecznoœci¹ w teatrze dzieciêcym czy m³odzie¿owym, ale jest cenne).
3 - Próby inscenizacji krótkich tekstów.
4 - Realizacja wiêkszej formy scenicznej

Teatr szkolny nie powinien przypominaæ teatru zawodowego, nie tylko ze wzglêdu na m³ody wiek "aktora" ale i amatorstwo w jak najbardziej pozytywnym rozumieniu s³owa; amo, amare - kochaæ; Amator - to nieprofesjonalista, który kocha to, co robi i robi to z pasj¹. Teatr szkolny jest przecie¿ przeznaczony dla widza - rówieœnika, , którego poprzez tê formê dzia³alnoœci wychowuje. A wychowanie to proces d³ugotrwa³y, wymagaj¹cy czasu. Tak wiêc teatr szkolny nie jest zdarzeniem jednorazowym i nie powinien tylko i wy³¹cznie kojarzyæ siê z jednym przedstawieniem.

Teatr szkolny to proces, w którym kszta³tuje siê m³ody cz³owiek. Wed³ug J. Dormana (1981) - teatr to instrument kszta³towania osobowoœci. Ten czas musi byæ dobrze zorganizowany, bo inaczej zajêcia nie spe³ni¹ swego zadania. Czas rozk³adamy na: zabawê, refleksjê, dyskusjê, naukê, æwiczenia s³u¿¹ce samopoznaniu i samodoskonaleniu, w³asn¹ twórczoœæ, oryginalne podpowiedzi. Nie nale¿y ¿adnej z propozycji ganiæ, chocia¿ nie wszystkie s¹ warte realizacji, ale ka¿demu nale¿y daæ mo¿liwoœæ udzia³u w opracowywaniu scenografii. M³ody cz³owiek czêsto nie zna siebie, nie rozumie swego zachowania, czy zachowania innych. Samopoznanie przy pomocy æwiczeñ dramowych wyzwala aktywnoœæ skierowan¹ na samego siebie, pozwala zrozumieæ siebie i innych.

Kó³ko teatralne uczy ró¿nych technik komunikacji werbalnej i niewerbalnej - gest, ruch, mimika, kszta³ty i przedmioty barwy i dŸwiêki - na scenie, Nawet drama jako metoda zajêæ lekcyjnych jest zabaw¹ w teatr i nie ma ¿adnych przeszkód, by w takim rozumieniu u¿ywaæ tu okreœlenia "teatr szkolny".

Udzia³ w zajêciach teatralnych umo¿liwia emocjonalny rozwój dziecka, pozwala poznawaæ siebie, pomaga wyrabiaæ umiejêtnoœæ wywo³ywania emocji i radzenia sobie z nimi. Pozwala odkryæ inny œwiat (inny ni¿ "domowy", "podwórkowy", "lekcyjny"), znaleŸæ motywacjê do ¿ycia, na zasadzie: mogê na scenie, to mogê w ¿yciu; rozwija wiarê w siebie. W takim rozumieniu ma znaczenie równie¿ terapeutyczne.

Zajêcia teatralne pozalekcyjne - to czasami jedyna dziedzina, w której dzieci, mog¹ osi¹gn¹æ sukces, mog¹ byæ zauwa¿one. Jest to szansa na zaistnienie w najbli¿szym œrodowisku. Bawi¹c siê w teatr dzieci ucz¹ siê wyra¿ania emocji i nazywania emocji. Rozwija siê ich wyobraŸnia, bo œwiat teatru jest œwiatem wyobraŸni, Udzia³ w teatrze szkolnym pozwala poznaæ tworzywo, z jakim siê pracuje; literackie, muzyczne, plastyczne, taneczne, ale przede wszystkim teatralne. Przygotowuje ucznia do prze¿ywania sztuki, a tak¿e jej rozumienia Ponadto teatr szkolny ma zwi¹zek z literatur¹ - pozwala poznaæ i zrozumieæ utwory literackie. Praca w grupie teatralnej uczy odpowiedzialnoœci za siebie, za rolê, za grupê, pracê zespo³u, efekt. Jest wiêc wa¿na i cenna w wielu obszarach dzieciêcej aktywnoœci. Takie zajêcia maj¹ wp³yw na uczenie siê, rozwój pamiêci i myœlenia oraz wyobraŸni, rozwój postawy twórczej, poszukiwania, zdolnoœci, zainteresowañ (nie tylko atrystycznych), samodoskonalenia siê i komunikowania.

Zadbajmy, aby zajêcia szkolne w ramach kó³ka teatralnego by³y atrakcyjne i dostêpne, takie prawdziwe i bliskie ka¿demu uczniowi, który chce siê zaanga¿owaæ. Naprawdê warto! Nasze przedstawienie na szkolnej scenie – spektakl jednoaktowy pt: “ O królu który chcia³ byæ dziadkiem” zaprezentowane rodzicom i uczniom podczas choinki szkolnej by ³o wynikiem ¿mudnej trzymiesiêcznej pracy na zajêciach kó³ka. Zaanga¿owanie rodziców przy wykonywaniu rekwizytów i kostiumów aktorskich oraz pomoc ze strony kole¿anki –nauczyciela plastyki w przygotowywaniu scenografii by³y godne podziwu. Sami aktorzy bardzo ciê¿ko pracowali, by graæ, a nie “mówiæ” role. Na koniec wszyscy byli zadowoleni, a gor¹ce brawa i uœmiechy na twarzach widzów by³y najlepsz¹ nagrod¹ dla wystêpuj¹cych. Zamieszczam scenariusz przedstawienia

 

 

Bajka o królu,

który chcia³ byæ dziadkiem

Osoby:

1. Król - Mateusz

2. Królowa - Angelika

3. Królewna - Ewelina

4. M³odzieniec - Kamil

5. Smok - Eryk

6. Doradca - Dawid

7. Doradca - Czarek

8. B³azen - Marcin

9. Goniec - Marek

10.Facet - Mateusz

11. Facet - Radek

12. Makija¿ystka - Sylwia

13. Makija¿ystka - Magda

14. Wodzirej - W³adek

Scena 1

Zasêpiony król siedzi na tronie, obok - odwrócona do wszystkich plecami Królewna.
Król: Powinnaœ wyprowadziæ siê do swojego zamku. Mia³bym wnuczêta i przesta³bym siê wreszcie nudziæ. By³bym dziadkiem, a to jest du¿o bardziej sensowne ni¿ byæ królem.

Zrywa siê nagle z fotela, bierze lunetê i podbiega do okna
Król:

Czujê, czujê, czujê!! Nie wytrzymam. Przystawia lunetê do oka.

Królewna:

Co siê sta³o?

Król:

Czujê pierogi z miêsem

Królewna: A fee!!

Król:

Kapuœniak, to boskie.

Królewna:

Tato, przestañ, bo zemdlejê z obrzydzenia.

Król:

Ach, leniwe... leniwe pierogi!!!

Królewna:

Tato, b³agam, przy twoim stanie zdrowia takie uniesienie to samobójstwo.

Król:

Chyba oszalejê, oni jedz¹ zupê grzybow¹!!! Kiedy to ja jad³em grzybow¹ po raz ostatni? Nawet nie pamiêtam. Oho..., a to co? Barszcz z uszkami, jak bonie dydy, to rozpusta!!!

Królewna:

Ojciec! Przestañ siê wyg³upiaæ, bo poddani pomyœl¹, ¿eœ g³odny.

Król:

Bo jestem g³odny!!! IdŸ i sama zjadaj te ¿abie udka, œlimaki pieczone i inne kosztowne specja³y. Ja wychodzê na spacer. Mo¿e któryœ z poddanych zlituje siê i zaprosi mnie na leniwe...

Królewna:

Tato przestañ

Król:

Jestem g³odny!

Królewna:

Tato, ostrzegam...!

Król:

Niech mnie zakuj¹ w kajdany, niech wyœl¹ w kamienio³omy, jeœli odmówiê sobie zupeczki grzybowej...

Królewna:

Tato, jeszcze raz siê odezwiesz - a zostanê star¹ pann¹!

Król:

Co? Co proszê...?

Królewna:

Zostanê star¹ pann¹...

Król:

Tak, aha, o czym to ja ostatnio mówi³em... A, no tak, grzybki fee!, piero¿ki fee!, a przede wszystkim dziadkiem byæ... dziadkiem byæ.

W poskokach, z rozmarzonym wyrazem twarzy wraca ponownie do tronu.

 

 

 

Scena 2

Król siedzi po œrodku i têpym wzrokiem wpatruje siê w œcianê. Obok dwaj doradcy i b³azen mêdrkuj¹
Doradca 1:

Mo¿e by urz¹dziæ turniej. Wtedy œci¹gnê³oby siê kwiat rycerstwa.

Doradca 2:

Skarb pusty, nie ma pieniêdzy, ¿eby przygotowaæ tak¹ imprezê.

B³azen:

Zawsze mo¿na opodatkowaæ uczestników.

Doradca 1 i Doradca2:

Jak to sobie wyobra¿asz?

B³azen:

Ka¿dy rycerz bêdzie musia³ kupiæ bilet wstêpu i tym samym - nabyæ prawo do pojedynku.

Doradca 1:

B³aŸnie, ty to masz g³owê na karku.

Doradca 2:

Mo¿e nie tylko uda nam siê znaleŸæ mê¿a dla Królewny, ale trochê kaski wpadnie do naszych skarbonek.

Doradca 1:

Bêdzie to jedyny w swoim rodzaju teatr - mot³och bêdzie bawi³ siê za darmo, a aktorzy bêd¹ musieli p³aciæ za rozbawianie go.

B³azen:

Ja miewam piêkne pomys³y, ale to co piêkne nie zawsze jest prawdziwe.

Doradca 1 i Doradca 2:

Jak to?

B³azen:

Ci rycerze musz¹ chcieæ tu do nas przyjechaæ.

Doradca 1:

B³aŸnie, ale na tym polega twój pomys³ - za darmo, by tutaj nie przyjechali, wiêc trzeba kazaæ im... zap³aciæ.

B³azen:

Tak, panowie, ale jeœli ktoœ ma kupiæ bilet wstêpu, to znaczy, ¿e coœ chce zobaczyæ.

Doradca 1 i Doradca2:

No jak to? Królewnê... Kupuj¹c bilet wstêpu nabywa prawo do ubiegania siê o rêkê Królewny.

Doradca 2:

No w³aœnie, sztuka marketingu polega na tym, by wzbudziæ w ludziach pragnienie rzeczy, która jest im niepotrzebna, a nawet siê im nie podoba. Królewny, wiadomo, za darmo nikt by nie wzi¹³, ale jak ka¿emy za ni¹ s³ono zap³aciæ, to jej akcje pójd¹ w górê. Co ty b³aŸnie, jeszcze nie kumasz?!?

Król otrz¹saj¹c siê z zamyœlenia:

Panowie, czy ja siê nie przes³ysza³em!!?

Doradcy:

Tak, tak, królu... to znaczy mamy œwietny pomys³. Pos³uchaj...

Gasn¹ œwiat³a, rozlega siê bêbnienie i to muzyczny wstêp do sceny

Scena 3

W te pêdy przebiega przez widowniê Goniec, wpada na scenê i przekazuje wszystkim zebranym na sali wolê króla.
Goniec:

Hej¿e! Szlachetni rycerze! Oto nasz wielce mi³oœciwy w³adca, otwiera przed wami drzwi do niebywa³ej przygody. Za siedem dni i siedem nocy odbêdzie siê turniej stulecia. Bêdziecie walczyæ na œmieræ i ¿ycie, a zwyciêzca zdobêdzie najwiêksz¹ nagrodê, jaka mo¿e staæ siê udzia³em zwyk³ego œmiertelnika: rêkê najpiêkniejszej na œwiecie królewny! I od razu zastrzegam: nieudacznicy, ofermy, biedacy i brzydale trzymaæ siê od królewskiego dworu z daleka. Zaszczytu walki o wzglêdy ksiê¿niczki dost¹pi¹ jedynie ci, którzy kupi¹ bilet za 20 z³otych. Bardzo proszê, otwieramy portfele i bezpoœrednio u mnie teraz mo¿na dokonaæ zakupu. Co, nie otwieracie, rozumiem, sk¹pirad³a! - z drogi, bo wys³annik piêknej królewny stawia swe dostojne nogi.

Wreszcie zg³asza siê m³ody cz³owiek (M³odzieniec), z min¹ nie do koñca zainteresowanego. Taki bohater mimo woli.
Goniec kontynuuje:

No, wreszcie, znalaz³ siê bohater, tak piêkny rycerzu, kupujesz szansê swojego ¿ycia.

Wrêcza Mlodzieñcowi bilet wstêpu.

 Scena 4

Komnata pa³acowa. Wbiega Goniec . Królewna dopada go i wypytuje
Królewna:

No i jak, jest popyt na moje wdziêki?

Goniec:

O pani, t³umy chêtnych wal¹ drzwiami i oknami, ka¿dy kto ¿yw marzy, ¿eby zdobyæ tw¹ rêkê, pani...

Królewna:

Naprawdê? To dokonanie wyboru bêdzie nie³atwe.

Goniec:

No, ju¿ my mamy na to swoje sposoby. Brzydali i frajerów w dziurawych portkach kijem przeganiamy, proszê byæ spokojn¹, ju¿ my znajdziemy najw³aœciwszego kandydata.

Królewna z niepokojem:

W dziurawych portkach.... A ja myœla³am, ¿e rycerze chodz¹ ubrani w zbroje - w z³ote, srebrne....

Goniec:

Masz najœwiêtsz¹ racjê, dlatego t¹ oto dostojn¹ nog¹ wymierzam kopniaki miernotom i innym fa³szywym rycerzom.

Królewna:

A du¿o siê takich zg³asza?

Goniec:

Wszyscy s¹ beznadziejni, to znaczy, eee..., rzeczywiœcie jest ich du¿o. No, ale ju¿ moja w tym g³owa! Spuszczam im taki ³omot, ¿e wiêcej, najs³odsza pani, nie bêd¹ mieli czelnoœci nawet œniæ o twych wdziêkach.

Królewna:

To znaczy, ilu do tej pory zg³osi³o siê tych prawdziwych rycerzy?

Goniec:

¯aden... yyy..., przepraszam, to znaczy nie, jest ju¿ jeden... Ha! A bêdzie jeszcze wiêcej!

Królewna:

Ile mamy jeszcze czasu do rozpoczêcia turnieju?

Goniec:

20 minut.

Królewna:

S³abo mi.

Mdleje

 Scena 5

B³azen próbuje zwerbowaæ rycerzy na turniej. Oto dwóch m³odzieñców: Facet Pierwszy, czyli ch³opak z gameboyem i Facet drugi - ch³opak z discmanem.
B³azen:

Witam, dostojnych kawalerów.

Faceci:

Witamy, o co chodzi?

B³azen:

Nie nudzicie siê, w waszym wieku, w okresie dojrzewania - nuda to najwiêkszy wróg!

Facet 1:

Mama kupi³a mi gameboya, ca³y dzieñ se pykam i pykam. I jest fajnie, ¿e hej-ho!

Facet 2:

A mi babcia kupi³a discmana, mogê siê nie ruszaæ, mogê spaæ, a i tak czujê siê, jakbym tañczy³. Techno, techno, techno, techno i niech wszystkie smutki zdechn¹.

B³azen:

Panowie, ale wy izolujecie siê od rzeczywistoœci. Wy ¿yjecie w jakimœ wirtualnym œwiecie. A nie myœleliœcie o przygodzie, o królewnie z bajki, któr¹ trzeba zdobyæ. Mo¿e jesteœcie ksiêciami z bajki, na których czekaj¹ piêkne ksiê¿niczki uwiêzione w nieprzystêpnych wie¿ach.

Facet 1:

Nawet gdybym chcia³ wyruszyæ w tak¹ podró¿, to mama by mi nie pozwoli³a. Bardzo mnie kocha i zawsze mówi: syneczku, a jak siê przeziêbisz, to kto ciê bêdzie leczy³? A jak bêdziesz g³odny, to nie bêdzie mamusi, która poda ci cha³kê z mleczkiem i kaka³kiem.

B³azen:

Trzeba siê zbuntowaæ!!!

Facet 1:

Eee!! Ojciec by wzi¹³ pasa, z³oi³ mi skórê i przez najbli¿szy miesi¹c mia³bym szlaban na kasê. To za co bym kupi³ baterie do mojego gameboya?

Facet 2:

Ja to chcia³em pojechaæ autostopem po Europie, ale babcia mi powiedzia³a, ¿e du¿o ró¿nych zboczeñców na drogach.

B³azen:

Boisz siê zaryzykowaæ.

Facet2:

Nie. Ja po prostu dokonujê racjonalnego wyboru - wybieram mojego discmana, to znaczy - spokój, bezpieczeñstwo i ...

B³azen:

I samotnoϾ.

Faceci:

Co!!?

B³azen:

Tak, panowie, ka¿dy z was ¿yje sam dla siebie. Gada do w³asnych z³udzeñ i przytula z³udzenia.. Wy nie zauwa¿acie prawdziwego ¿ycia!

Faceci:

Co? Jak to?

B³azen:

Wasz dramat polega na tym, ¿e wy nie wiecie, ¿e ¿yjecie w œwiecie, którego nie ma. Powiem brutalnie: ¿yjecie w œwiecie fikcyjnym... do którego uciekliœcie z prawdziwego ¿ycia. W œwiecie rzeczywistym was nie ma. Tak naprawdê nie istniejecie, he, he..

Facet 1:

O rety, ja ciê krêcê

Facet 2:

W buŸkê je¿a, co mamy robiæ?

B³azen:

Trzeba zmierzyæ siê z ¿yciem. Wywo³aæ los na pojedynek: przygoda, turniej rycerski, walka o rêkê najpiêkniejszej na œwiecie królewny.

Faceci:

Wodzu, prowadŸ!!

B³azen:

Za mn¹!! Wybiegaj¹

 Scena 6

Z mrocznej jamy wype³za smok. Fika kozi³ki i krêci mord¹ na lewo i prawo, by wywo³aæ u widzów dreszczyk emocji. Przemawia:

Jestem smokiem starym jak œwiat. Kiedyœ zion¹³em ogniem i sia³em postrach, pokazuj¹c k³y wszem i wobec. By³em ¿¹dny bezbronnych dziewic i t³ustych baranków. Kiedyœ pamiêtam, mieszkañcy wykrêcili mi numer i podstawili baranka wypchanego siark¹. Aaa!!! Jeszcze dziœ na to wspomnienie boli mnie ¿o³¹dek. Wypi³em po³owê Wis³y i... I pêk³em! Przez dwa lata le¿a³em w gipsie. Dzisiaj niestety jestem smokiem na emeryturze. Zamiast k³ów mam przyzwoit¹ sztuczn¹ szczêkê. Ogniem chuchaæ ju¿ nie potrafiê, czasami dla bajeru psikam dezodorantem na p³omieñ zapalniczki i dziêki zdobyczom wspó³czesnej techniki udaje mi siê zachowaæ pozory, he, he. Do bitki skory nie jestem, æwika mnie w krzy¿u, a lekarz zabroni³ mi podnosiæ ciê¿kie przedmioty. No có¿, przed pañstwem bestia na bezterminowym urlopie zdrowotnym.

 Scena 7

Tymczasem w w pa³acu Królewna nie traci czasu i przygotowuje siê do g³ównej roli, jak¹ ma odegraæ podczas turneju. Dwie specjalistki - Makija¿ystka 1 i Makija¿ystka 2 poprawiaj¹ jej urodê.
Makija¿ystka 1:

My, tak naprawdê, rz¹dzimy œwiatem.

Makija¿ystka 2:

To prawda, król wygl¹da jak król tylko dlatego, ¿eœmy go tak upudrowa³y.

Makija¿ystka 1:

A pamiêtasz tamtego w³adcê, zrobi³yœmy mu taki makija¿, ¿e wygl¹da³ na kmiotka.

Makija¿ystka 2:

Pamiêtam, jeszcze tego samego dnia straci³ w³adzê.

Makija¿ystka 1:

A pamiêtasz tego przyg³upa z kamienio³omów.

Makija¿ystka 2:

To ja go wtedy malowa³am. Doda³am jego twarzy trochê srogoœci, trochê dostojeñstwa...

Makija¿ystka 1:

I t³um pad³ przed nim na kolana, to dobre, he, he...

Królewna:

Dziewczêta, powiedzcie, co s¹dzicie o mojej urodzie?

Makija¿ystka 2:

Szanowna pani, uroda nie jest wa¿na.

Królewna:

Jak to?

Makija¿ystka 1:

Wa¿ny jest dobry makija¿.

Makija¿ystka 2:

Tak, mi³oœciwa pani, z ka¿dego potwora potrafimy zrobiæ atrakcyjn¹ pannê na wydaniu.

Królewna (agresywnie i podejrzliwie):

To mówicie a propo kogo!?

Makija¿ystka 1:

A nie, nie, tylko tak ogólnie.

Makija¿ystka 2:

Mi³oœciwa pani, twoja uroda jest tak doskona³a, ¿e my, tak marne wiza¿ystki, mog³ybyœmy j¹ tylko zepsuæ.

Makija¿ystka 1:

O tak, twoja uroda broni siê sama, makija¿ jest tylko niepotrzebnym dodatkiem

Królewna:

To rzeczywiœcie prawda?

Makija¿ystki:

To rzeczywiœcie œwiêta prawda!!

Królewna:

Ach wiêc tak, jestem piêkna, moja uroda rzuci na kolana ka¿dego przystojniaczka. To po co tatuœ wydaje ciê¿kie pieni¹dze na utrzymywanie tych stylistek. Precz wszystkie szminki, pudry i tusze. Jestem piêkna!!

 Scena 8

S³ychaæ potê¿n¹ muzykê otwieraj¹c¹ turniej. Dwór królewski zasiada na trybunach.Trzej m³odzieñcy: Facet Pierwszy, Facet Drugi i M³odzieniec pr꿹 swe musku³y i defiluj¹ przed publicznoœci¹. Król i Królowa komentuj¹ tê paradê:

Król:

O kurcze, ale brzydale i pokraki.

Królowa:

Nie przesadzaj, nasza córka te¿ nie jest siódmym cudem œwiata.

Król:

To, co wysz³o z moich lêdŸwi, musi byæ wyj¹tkowe.

Królowa:

To ja siê wiêcej od ciebie napracowa³am, wydaj¹c j¹ na œwiat, ale nie bêdê siê oszukiwaæ, ¿e wysz³o mi arcydzie³o.

Król:

Nigdy mi tego nie mówi³aœ.

Królowa:

Jestem realistk¹ i nie wymagam od ¿ycia Bóg wie czego. Uwa¿am, ¿e dla brzydul równie¿ jest miejsce na tym piêknym œwiecie.

Król ze zdumieniem:

Jak to, to nasza córka nie jest najpiêkniejsza?

Królowa:

Nie musi byæ piêkna, wa¿ne, ¿eby by³a szczêœliwa.

Król:

To dlaczego ja przez ca³e ¿ycie czujê siê nieszczêœliwy?

Królowa:

Naprawdê? Nigdy mi tego nie powiedzia³eœ. Nie jest ci dobrze ze mn¹?

Król:

Jest. Tylko mnie do pe³ni szczêœcia brakuje jednej rzeczy...

Królowa:

Jakiej?

Król:

Zupki grzybowej...

Królowa:

¯artujesz sobie?

Król:

Nie! Mnie ¿o³¹dek podchodzi do gard³a na widok tego pa³acowego ¿arcia. Ja bym chcia³ po prostu wcinaæ leniwe pierogi i grzybow¹.

Królowa:

Kochany mój w³adco, to czemuœ nigdy mi o tym nie powiedzia³. Zrobi³abym ci zupkê w dziesiêciu smakach.

Król:

Naprawdê?

Królowa:

Naprawdê, mój w³adco

(przytula go i g³aszcze jak dziecko)

 Scena 9

Wodzirej inauguruje turniej
Wodzirej:

A teraz, piêkni rycerze, za chwilê ujrzycie piêknoœæ, o rêkê której bêdziecie walczyæ. Osoby o zbyt kruchej psychice, proszone s¹ o za¿ycie œrodków uspakajaj¹cych. Kto zaœ ma si³ê i odwagê, by spojrzeæ na najpiêkniejsz¹...Uwaga, oto ona!!

Ukazuje siê Królewna. Facet 1 i Facet 2 padaj¹ na ziemiê z wra¿enia, tylko M³odzieniec z rêkami w kieszeniach obojêtnie spogl¹da na Królewnê.

Facet 1:

Ale pasztet... to ja mam dla niej ryzykowaæ ¿ycie?

Facet 2:

Gdybym wygra³ i mia³ ¿yæ przy jej boku... to ja ju¿ wolê s³uchaæ discmana

Wodzirej:

Oto s³owa moje spe³ni³y siê, wdziêki Królewny, wywar³y na dwóch walecznych rycerzach efekt powalaj¹cy. Panowie - tu zwraca siê do Faceta 1 i Faceta 2 - ¿e zapytam siê przy wszystkich, jak siê czujecie?

Facet 1:

Ja chcê do mamy.

Facet 2:

A ja chcê do babci.

Wodzirej pó³szeptem:

Panowie, zachowujcie siê jak rycerze, bo po³o¿ycie mi tu ca³¹ imprezê. Czego chcecie?

Facet 1:

Ja chcia³bym mojego gameboya.

Facet 2:

Ja chcia³bym mojego discmana.

Wodzirej:

Co, nie podoba wam siê Królewna? Spróbujcie to powiedzieæ g³oœno, to wam nogi z ty³ków powyrywam.

Facet 1:

Królewna jest niczego sobie, ale ja w³aœciwie nie czujê siê godny.

Facet 2:

No w³aœnie, dla mnie to tak¿e za wysokie progi.

Wodzirej:

S³uchaæ gówniarze, wynocha mi st¹d!!! Nie macie tu wiêcej prawa wstêpu. Do zebranych: Oto dwóch rycerzy stchórzy³o na samym starcie. Zlêkli siê oni tego oto uroczego i przystojnego m³odzieñca - wskazuje na znudzonego M³odzieñca - Równie¿ poczuli siê zbyt mali, ¿eby ubiegaæ siê o rêkê najpiêkniejszej - tu k³ania siê Królewnie.- Niniejszym nasz waleczny i dzielny m³odzieniec odnosi druzgoc¹ce zwyciêstwo poprzez nokaut, nazwijmy go, telepatyczny!

Wodzirej zwraca siê do Króla:

Jaœnie wielmo¿ny Panie, ty sam, podejmij decyzjê...

Scena 10

Wodzirej prowadzi M³odzieñca przed oblicze króla
M³odzieniec:

Czeœæ, król.

Król:

Dzieñ dobry, m³ody cz³owieku. Pewnie twoim najskrytszym pragnieniem jest o¿eniæ siê z moj¹ córk¹?

M³odzieniec:

No, niezupe³nie, ale skoro tu jestem, to w sumie, czemu nie...

Król:

Ha! Synku, ale to nie takie proste. Czy myœlisz, ¿e da³bym za ¿onê córkê byle ch³ystkowi?

M³odzieniec:

Da³byœ.

Król:

No, no, drogi ch³opcze, tylko nie b¹dŸ taki pewny swego. Musisz najpierw pokonaæ smoka.

M³odzieniec:

Czy to konieczne?

Król:

Tak, mój ch³opcze. Lud potrzebuje widowiska, igrzysk, zabawy. A ty przy okazji wyka¿esz swoj¹ si³ê i dzielnoœæ. Potem weselisko.

M³odzieniec:

No dobra, gdzie jest ten smok?

Ze œwity Króla wy³aniaj¹ siê Doradcy. Podchodz¹ do M³odzieñca. Doradcy:

Zaraz go zawo³amy.

Doradca 1:

Tylko uwa¿aj, nie zrób mu krzywdy. To stary, przyzamkowy smok.

Doradca 2:

NiegroŸny. Poza tym to istotny element naszego wizerunku. Pañstwo, które ma w³asnego smoka, wzbudza respekt.

Doradcy:

Co to by by³a za bajka - bez smoka?

M³odzieniec:

No dobra, pokazaæ mi tego smoka, bo ju¿ mi siê to wszystko d³u¿y.

Doradcy:

A masz miecz?

M³odzieniec:

Nie mam miecza, ale znam judo i karate. Hara kiry i wyci¹gasz giry!

Scena 11

Spanikowany Smok, Doradcy i M³odzieniec
Smok:

Panowie, protestujê, ja ju¿ swoj¹ normê wyrobi³em: no, kto po³yka³ dziewice, kto pali³, straszy³ i wypija³ hektolitry wody? Ach, ile biednych dziewic musia³em skrzywdziæ, a wszystko po to, by wype³niæ me smocze powo³anie.

Doradcy:

Spokojnie smoku, to kulturalny, sympatyczny ch³opak, jakoœ siê dogadacie.

M³odzieniec:

Ukrêcê ci ³eb, pod³a bestio, za te wszystkie dziewice!

Smok:

S³uchaj, miej wzgl¹d na mój wiek, czy nie uczono ciê w szkole, ¿e starszym to nawet w tramwaju ustêpuje siê miejsca?

M³odzieniec:

Ha!!! Hara kiry i wyci¹gasz bestio giry! Tchórz ciê oblecia³, potworze?

Smok:

Wola³bym, ¿ebyœ mówi³ do mnie staruszku.

M³odzieniec:

Bestio, gadzie, dziewico¿erco!

Smok:

Smok jestem... albo smoczek... albo smoczuœ...

M³odzieniec:

Giñ, przepadnij.

Smok:

Tak, tak, ju¿ ginê, ju¿ k³adê siê równiutku i le¿ê sobie jak w trumnie, nikomu nie przeszkadzam, nikogo nie denerwujê.

M³odzieniec:

Wstawaj, natychmiast, bo ciê wdeptam w pod³ogê.

Smok:

Le¿¹cego siê nie bije.

M³odzieniec: J

Jak ci nie wstyd, poddani patrz¹ i s¹ niezadowoleni widowiskiem.

Smok podnosz¹c g³owê:

Niech poddani nie szemraj¹. Czy poddani ju¿ zapomnieli, ¿e mogê ich zjeœæ.

Do akcji wkracza Król. Król:

Wystarczy, wystarczy!!! Rycerz zwyciê¿y³! W nagrodê otrzyma moj¹ córkê za ¿onê i jedn¹ trzeci¹ królestwa.

M³odzieniec:

Po³owê królestwa albo ze œlubu nici.

Królowa:

Ch³opaku, ale ty jesteœ biedny jak mysz koœcielna. Jesteœ jak kopciuszek, który wkracza na salony.

M³odzieniec:

Mo¿e i tak, ale wysoko siê ceniê i stawiam warunki: za darmo z pañstwa córka siê nie o¿eniê.

Król i Królowa:

No okay, niech bêdzie, nie bêdziemy siê k³óciæ o niuanse.

Królewna skacze z radoœci do góry.

Królowa:

Niniejszym rozpoczynamy wesele, tak jak tu wszyscy stoj¹. Proszê, panie prosz¹ panów. Ach ci mê¿czyŸni, to takie rozdziawiaki. Wprawdzie to oni rz¹dz¹ œwiatem, ale na szczêœcie my kobiety podejmujemy decyzje. No, dziewczyny, ³apaæ tych gagatków, ¿eby nie pouciekali. Orkiestra!!!

Wszyscy tañcz¹, œmiej¹ siê i bawi¹

 Scena 12

Wodzirej wodzirej wstrzymuje zabawê:
Wodzirej:

To prawie koniec. Daliœmy wam to, na co czekaliœcie - Happy End. Uchichaliœcie siê po pachy. Œwietnie. Ale nikogo st¹d nie wypuœcimy, póki nie wys³ucha ostatnich m¹droœci. Uwaga!

Wychodz¹ bohaterowie i przekazuj¹ publicznoœci swe z³ote myœli:

Królowa:

Nie wystarczy byæ piêknym, ¿eby czuæ siê szczêœliwym. Pamiêtajcie, w tym œwiecie musi byæ równie¿ miejsce dla brzydali. I powiem wam: s¹ na tym œwiecie przystojniaki, którzy zazdroszcz¹ pokrakom!

Król:

Nigdy nie wiedzia³em, ¿e do szczêœcia jest tak blisko. Czasami wystarczy zamówiæ sobie grzybow¹!

 

 

B³azen:

Zbuntujcie siê ch³opaki, zbuntujcie siê dziewczyny, bo ka¿dy musi siê przekonaæ na w³asnej skórze. Jak nie dostaniesz kopa w ty³ek, nie przekonasz siê, co tracisz i ile...

Facet 1:

Nie umiem zupe³nie ¿yæ w œwiecie i wolê siê schowaæ za œcian¹ dŸwiêku generowan¹ przez mojego discmana

Facet 2:

Rzeczywistoœæ gameboyowa jest du¿o bardziej podniecaj¹ca od rzeczywistoœci rzeczywistej

Wodzirej:

Zamkn¹æ japy, przecie¿ wyrzuci³em was z tej bajki na zbity pysk.

Makija¿ystki:

Tak naprawdê to my rz¹dzimy œwiatem - no, kogo wypudrowaæ, wyszminkowaæ, to my - z jednych robimy geniuszy, a z drugich miernoty.

Doradcy:

Jak bêdziesz szuka³ rady, zg³oœ siê do nas. Podpowiemy ci, jak kupiæ kota w worku.

Goniec:

No komu bilecik, komu, przecena o ca³e 50 procent, co nikt nie chce, nie b¹dŸcie tacy, to przecie¿ wasza ¿yciowa szansa.

Smok:

Panie i panowie, ja jestem bestia na emeryturze. To niemoralne wyrêczaæ siê emerytami.

Królewna:

Tatusiu, jestem taka szczêœliwa. Teraz mo¿esz wcinaæ sobie w dowolnych iloœciach kapuœniak i leniwe. Masz na to moje osobiste pozwolenie.

Król:

Drodzy pañstwo, jak myœlicie, teraz chyba ju¿ na pewno zostanê dziadkiem?

M³odzieniec:

To mnie nale¿a³oby o to spytaæ. Có¿ mam odpowiedzieæ: cz³owiek strzela, pan Bóg kule nosi.

KONIEC